Życie z narcyzem. Ekspertka mówi o „nieświadomej umowie”

Życie z narcyzem. Ekspertka mówi o „nieświadomej umowie”

Dodano: 
Czy osobie narcystycznej łatwo zbudować związek?
Czy osobie narcystycznej łatwo zbudować związek? / Źródło: Shutterstock
Kiedy mężczyzna ten już zwiąże się, potrzebuje ciągłego potwierdzania własnej wartości i przegląda się w oczach kobiet jak w lustrze. Kobiety pozostają z takim mężczyzną w nieświadomej umowie, która brzmi mniej więcej tak: dopóki doceniasz mnie, potwierdzasz moją wartość, zachwycasz się mną i jesteś podporządkowana moim oczekiwaniom – dopóty trwamy.
Mgr Izabela Słoniewska, certyfikowana psychoterapeutka psychodynamiczna i specjalistka psychoterapii uzależnień z ponad 15-letnim doświadczeniem zawodowym. Specjalizuje się w terapii zaburzeń nerwicowych, lękowych i zaburzeń osobowości. Przyjmuje i konsultuje w klinikach PsychoMedic.pl, sieci poradni zdrowia psychicznego świadczącej pomoc dla dzieci, młodzieży i dorosłych w formie stacjonarnej oraz online.

Dlaczego funkcjonujemy w związku, nawet gdy czujemy, że szkodzimy sobie? W związku, który nas nie satysfakcjonuje? Dlaczego nie podejmujemy prób, by dokonać zmian wewnątrz pary? To temat, który nurtuje wiele osób, i na który ciężko znaleźć jasną i wystarczającą odpowiedź.

Nieświadoma gra partnerów – czym jest koluzja w związku?

Spotykam w gabinecie wiele osób, które mają trudność w stworzeniu satysfakcjonującego związku. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni deklarują, jak bardzo chcieliby stworzyć związek i jak cierpią z powodu tego, że związki, które tworzą, są bardziej uwikłaniem przynoszącym cierpienie niż satysfakcjonującą relacją. W terapii indywidualnej, gdy przyglądamy się tym związkom z perspektywy czasu, często okazuje się, że w każdym z nich było coś podobnego – jakiś wspólny mianownik.

Dlaczego narcyzowi trudno wejść w związek?

Wyobraźmy sobie mężczyznę, który bardzo pragnie nawiązać trwały, udany związek z kobietą. Za każdym jednak razem, kiedy udaje mu się już nawiązać jakąś relację, w swojej głowie wciąż pozostaje niezadowolony. Zaczyna myśleć, że dziewczyna, która jeszcze niedawno wydawała się wspaniała, już taka nie jest. Pojawiają się myśli, że gdzieś jest być może inna, ta właściwa, ta jedyna. Już same te myśli sprawiają, że z obecną kobietą nie jest w stanie się zbliżyć, poczuć się dobrze i stabilnie.

Niespostrzeżenie sabotuje mogącą zrodzić się bliskość. A być może chodzi właśnie o to, by do niej nie dopuścić, bo związek i bliskość kojarzy się z rezygnacją z siebie, z utratą siebie.

Taka osoba – marząc o bliskości – nie jest jednocześnie w stanie pogłębić tworzącej się relacji.

Czytaj też:
Sprawdź, „w jakim stylu” przywiązujesz się do partnera. I co to oznacza

Mija kilka prób stworzenia związku, przebiegających wedle podobnego schematu, zanim mężczyzna ten orientuje się, że nie jest to kwestia nieodpowiednich kobiet (bo na początku tak myśli), ale czegoś w nim samym, co nie pozwala się związać.

Udaje się stworzyć związek – i co wtedy?

Kiedy mężczyzna ten już zwiąże się, potrzebuje ciągłego potwierdzania własnej wartości i przegląda się w oczach kobiet jak w lustrze. Kobiety pozostają z takim mężczyzną w nieświadomej umowie, która brzmi mniej więcej tak: dopóki doceniasz mnie, potwierdzasz moją wartość, zachwycasz się mną i jesteś podporządkowana moim oczekiwaniom – dopóty trwamy.

W miłości istnieją dla osoby narcystycznej jedynie dwie możliwości – albo samemu trzeba zrezygnować z własnego ja, albo to partner musi zrezygnować.

Osoba o takiej konstrukcji osobowościowej jest w stanie stworzyć nawet długotrwałą relację, o ile druga osoba dopasuje się jak woda do kształtu naczynia, w które została nalana. Związek ma przebiegać bez zakłóceń, zgodnie z oczekiwaniami, i nie ma w nim miejsca na autonomię. Niechybnie musi jednak dojść do konfliktu, do którego prowadzi wyżej opisane zjawisko, czyli koluzja.

To rodzaj nieświadomej umowy. Partnerów łączy wzajemne uwikłanie w relację, z której – mimo doświadczanego cierpienia – często trudno jest wyjść. Już sam dobór partnera dokonuje się w służbie stworzenia z nim koluzyjnego związku. Podstawą są nieświadome pragnienia i potrzeby, które nie zostały zaspokojone w pierwotnych relacjach z rodzicami. Potrzeby te mają różny charakter: czasem chodzi na przykład o bycie ważnym i bezwarunkowo przyjętym w relacji, co ma charakter narcystyczny. W zależności od swoich doświadczeń życiowych, jedni ludzie są bardziej progresywni w dążeniu do zaspokojenia swoich potrzeb, inni zaś przyjmują postawę regresywną.

Partnerem progresywnym jest ten, który wymaga dostosowania się do jego oczekiwań, który żąda potwierdzania własnej wartości i ciągłego doceniania – regresywnym jest zaś ten, który te pragnienia i żądania zaspokaja.

Rolę partnera regresywnego bardzo często przyjmują kobiety. Tak, jak osoby narcystyczne postrzega się jako egoistyczne, tak ich partnerów postrzega się jako osoby altruistyczne, poświęcające się, skromne i nieroszczeniowe.

Gdy przyjrzymy się bliżej widzimy, że często są to osoby o obniżonym poczuciu wartości, już w dzieciństwie przyzwyczajone do pogardy. Takie kobiety wybierają partnera, którego idealizują i podziwiają, a dbając o zaspokojenie jego potrzeb w pewien sposób wiernie mu służą. W partnerze widzą swoje idealne ja, taką osobę, jaką same obawiają się być.

Czytaj też:
Jak zatrzymać szczęście na dłużej? Trzy sprawdzone sposoby

Nigdy jednak nie jest tak, że będąc bardziej osobą regresywną, nie posiadamy progresywnych pragnień. I w tym cały szkopuł.

Co dzieje się, kiedy w partnerze regresywnym następuje przełom i dochodzą do głosu wyparte pragnienia progresywne? Gdy nagle ona pragnie szacunku i uznania, jakie zazwyczaj otrzymywał partner? Dochodzi do konfliktu w parze.

Dynamika odwraca się i tak, jak wcześniej para działała według zasady: jestem wspaniały, ponieważ ty mnie uwielbiasz (w naszej historii jest to mężczyzna) – uwielbiam cię, ponieważ jesteś dla mnie taki wspaniały (kobieta), teraz zaczyna działać zupełnie inaczej. Partner progresywny uświadamia sobie, że tak naprawdę bez swojej drugiej połowy niewiele znaczy, bowiem podziw i dowartościowanie nie tylko uzależnia, ale również określa. Narcyz czuje się w obowiązku być takim, jakim widzi go jego partner/ka, a ponieważ tamten/tamta widzi go jako idealnego, to standardy są tak wysokie, że nie do utrzymania.

Czytaj też:
Naucz się przepraszać. Ekspertka zdradza, jak robić to skutecznie

Narcyza zaczyna to złościć, ale jednocześnie nie potrafi z tego zrezygnować. Również partnerka (w tym wypadku narcyz komplementarny) prędzej czy później staje się zrozpaczona sytuacją w związku i myśli: „tyle ci poświęciłam, tak cię doceniałam i kochałam, zawsze byłeś najważniejszy, a teraz złościsz się i jesteś dla mnie taki bezwzględny”. Nie jest jednak w stanie zrezygnować z postrzegania swojego partnera jako idealnego, jeszcze bardziej zwiększa więc wobec niego wymagania, usilnie dostosowując go do swojej wizji. W zależności od tego, czy partnerka jest bardziej agresywna czy uległa – zaczyna walczyć lub wycofuje się i narzeka. Niezależnie od scenariusza cierpią jednak obydwie strony. Dotychczasowa zasada działania w parze ulega zmianie. Pojawia się nowa zasada: Jestem taki bezwzględny i niedobry dla ciebie, ponieważ tak wiele ode mnie wymagasz i tak stanowczo określasz, jaki mam być.

Tak myśli on, ona zaś zaczyna myśleć: jestem taka wymagająca dla ciebie, bo jesteś taki bezwzględny i niedobry, a ja chciałabym tylko, by było tak cudownie, jak kiedyś. Koło się zamyka.

Czytaj też:
Każdy ma „trzy biznesy”. Mogą zaważyć na całym życiu. O co chodzi?

Istnieją oczywiście inne opisane rodzaje koluzji w parze. Zamieszczony przykład dotyczy koluzji wynikającej z potrzeb narcystycznych obydwojga partnerów. Wszystkich zainteresowanych zgłębieniem tematu odsyłam do książki, która zainspirowała mnie do napisania powyższego artykułu: „Związek dwojga – psychoanaliza pary” Williego Jürga.

Źródło: Wprost

Czytaj także