Koronawirus. Czy zakażeń jest więcej, niż podaje się to nam do wiadomości?

Koronawirus. Czy zakażeń jest więcej, niż podaje się to nam do wiadomości?

Dodano: 
Badania, koronawirus (zdj. ilustracyjne)
Badania, koronawirus (zdj. ilustracyjne) / Źródło: Shutterstock / Mongkolchon Akesin
Prawdziwa liczba zachorowań na COVID-19 jest prawdopodobnie znacznie wyższa niż to, co podawane jest do wiedzy publicznej w wielu krajach na całym świecie.

Nowo szacunki ze Stanów Zjednoczonych, Australii, Kanady, Korei Południowej i 11 krajów w Europie sugerują, że oficjalne dane mogą nie odzwierciedlać pełnej skali epidemii.

COVID-19: sześć razy więcej przypadków?

Nowy model opracowany przez naukowców z Australii wykorzystuje metodę „rzutowania wstecznego”, która prognozuje liczbę nowych codziennych ofiar śmiertelnych w odwrotnej kolejności: od momentu śmierci do momentu zakażenia. Pozwala to naukowcom uniknąć wykorzystywania danych epidemiologicznych i serologicznych, które wiążą się z ograniczeniami w testowaniu.

Porównując nowe szacunki z oficjalnie potwierdzonymi przypadkami, zespół był w stanie przewidzieć „prawdziwy” wskaźnik infekcji w każdym kraju. Z ich analiz wynika, że pod koniec sierpnia wskaźnik zachorowań w populacji był średnio sześciokrotnie wyższy niż odnotowano.

„W przeciwieństwie do zgłoszonych infekcji opartych na testach RNA, rzutowanie wsteczne nie jest zależne od zakresu lub skuteczności systemów testowania, które mogą być bardzo różne w różnych jurysdykcjach i na przestrzeni czasu” – piszą autorzy.

Oznacza to, że zaproponowany system byłby znacznie łatwiejszy w stosowaniu na poziomie regionalnym, krajowym, a nawet międzynarodowym niż inne metody. Co więcej, ponieważ nie polega na tym, że kraj ma szeroko zakrojone testy, może pomóc ekspertom w zakresie zdrowia publicznego w przygotowaniu się w obszarach, które mają ograniczone możliwości testowania.

– Mówiąc najprościej, przeanalizowaliśmy statystyki dotyczące tego, ile osób zmarło z powodu COVID-19 w danym kraju, a następnie spojrzeliśmy wstecz, aby sprawdzić, ile osób musiałoby zostać zarażonych, aby skutkowało to taką liczbą zgonów – mówi analityk danych Steven Phipps z Ikigai Research w Australii. – Nasza metoda to nowatorska i łatwa w użyciu metoda szacowania rzeczywistego wskaźnika zakażeń wszędzie tam, gdzie istnieją wiarygodne dane dotyczące liczby zgonów związanych z COVID-19.

Czytaj też:
COVID-19 i grypa – który wirus jest bardziej śmiertelny? Nowa analiza

Różnice w zgłoszeniach przypadków zachorowania na COVID-19

W niektórych państwach w lepszym stopniu zgłaszano te infekcje niż w innych. W Korei Południowej faktyczna liczba zakażeń okazała się 2,6 razy wyższa niż zgłoszone dane, podczas gdy we Włoszech liczba przypadków „cofniętych” była zaskakująco 17,5 razy wyższa.

Ogólnie rzecz biorąc, od marca kraje na całym świecie coraz lepiej wdrażają testy na COVID-19, edukują obywateli o objawach i opracowują coraz dokładniejsze sposoby wykrywania i śledzenia infekcji.

Pomimo tej poprawy dane międzynarodowe nadal pozostają w tyle za prawdopodobną rzeczywistością. Nawet w Australii, która ma jeden z najlepszych poziomów wykrywalności spośród wszystkich 15 badanych krajów, naukowcy twierdzą, że wskaźnik infekcji może być prawie pięć razy wyższy niż zgłaszany.

– Odkryliśmy, że stopień zakażeń COVID-19 jest znacznie wyższy niż potwierdzone przypadki w wielu krajach, a to ma ważne konsekwencje zarówno dla kontroli, jak i prawdopodobieństwa zakażeń – mówi ekonomista Quentin Grafton z Australian National University. – Te odkrycia nasuwają poważne pytania dotyczące tego, jak radzimy sobie ze wszystkimi aspektami pandemii koronawirusa, w tym zachorowalnością i wpływem na zdrowie osób zakażonych na resztę życia, jak wdrażamy blokady i zarządzamy nimi, a także jak upewniamy się, że jesteśmy na szczycie tej pandemii szerzej.

Rozbieżność w wynikach to nie jest nowa sprawa

To nie pierwszy raz, kiedy naukowcy odkryli rozbieżność między rzeczywistymi przypadkami COVID-19 a zgłoszonymi infekcjami. Prawie od samego początku eksperci ostrzegali, że prawdopodobnie nie doceniamy prawdziwego zasięgu rozprzestrzeniania się wirusa.

Ustalenie przyczyny śmierci z powodu koronawirusa nie jest łatwe, gdy liczba testów jest ograniczona, objawy często nakładają się z innymi chorobami, a osoby najbardziej narażone mają wcześniej istniejące schorzenia.

W wielu dotychczasowych szacunkach porównano całkowity wskaźnik zgonów w 2020 r. z tym, jaki byłby zwykle w jakimkolwiek innym danym roku, lub wykorzystali testy przeciwciał, aby wrócić i zidentyfikować osoby, które nie zostały uwzględnione w początkowych danych dotyczących przypadków, prawdopodobnie dlatego niewielkie lub żadne objawy.

Większość modeli epidemiologicznych zgadza się, że faktyczne infekcje znacznie przewyższają potwierdzone przypadki, ale mniej jest jasne, w jakim stopniu i jak to się zmienia w czasie.

Dane epidemiologiczne są ograniczone przez poziom badań w danym kraju, a testy na obecność przeciwciał wiążą się z fałszywie dodatnimi i fałszywie ujemnymi wynikami, co oznacza, że jeśli liczba przypadków jest niska, na poziomie populacji nawet kilka fałszywych wyników może wypaczyć dane.

Oszacowanie przez różne badania w USA okazało się, że liczba infekcji w kwietniu 3 do 20 razy wyższa niż liczba potwierdzonych przypadków, a większość to ze względu na niepełną testowania i, w mniejszym stopniu, niedoskonały dokładność testu. Inne szacunki oparte na danych dotyczących przeciwciał w USA wykazały, że było 10 razy więcej infekcji SARS-CoV-2 niż zgłoszono w maju.

Czytaj też:
Kandydat na szczepionkę COVID-19 firmy Sinovac Biotech wyzwala odpowiedź immunologiczną

Ograniczenia nowego modelu badawczego

Nowy model opiera się wyłącznie na krajach o wysokim dochodzie, które mają stosunkowo rozpowszechnione systemy testowania. Jednak większość narodów przeprowadziła znacznie mniej testów na swoich populacjach, co sugeruje, że liczba osób zarażonych COVID-19 na całym świecie jest prawdopodobnie kilkakrotnie większa niż oficjalne dane.

Stwierdzono, że w niektórych krajach, takich jak Belgia, Francja, Włochy i Wielka Brytania, wskaźniki rzeczywistej wykrywalności są bardzo niskie. Według nowej analizy na dzień 31 sierpnia 2020 r. oficjalne dane w tych krajach stanowiły tylko 10 procent wszystkich rzeczywistych przypadków COVID-19.

Na tym etapie jednak żadne oszacowanie nie jest doskonałe, a ta nowa metoda nie powinna zastępować istniejących, a jedynie je uzupełniać. Modele epidemiologiczne są nadal znacznie lepsze w przewidywaniu przyszłych przypadków hospitalizacji niż metody retrospektywne i autorzy w pełni to przyznają.

Należy również zauważyć, że aby wnioskowanie na podstawie tego modelu dokładne, rozkład wieku wśród osób zakażonych COVID-19 musi być zasadniczo podobny, ponieważ osoby starsze mają większe ryzyko śmierci po zakażeniu. Może to wypaczyć wyniki w miejscach takich jak Australia, gdzie około 75 procent zgonów miało miejsce w opiece nad osobami starszymi.

Znalezienie najlepszego sposobu oszacowania przeszłych, obecnych i przyszłych przypadków COVID-19 zajmie trochę czasu, a do pewnego momentu może być niemożliwe, aby kiedykolwiek naprawdę wiedzieć, ile osób będzie dotkniętych obecną pandemią. Dokładne szacunki rzeczywistego obciążenia COVID-19 będą miały kluczowe znaczenie przy określaniu, jak zareagować na globalną tragedię.

Czytaj też:
Połowa Polaków nie chce zaszczepić się przeciwko COVID-19. Dlaczego?

Źródło: sciencealert.com

Czytaj także